ASP Katowice - 10 lat

Wybór języka

Nie przegap!

W kalendarzu nie ma żadnych wydarzeń z przyszłą datą.

Zmierzch malarstwa okazał się medialną fikcją

(rozmowa z Jackiem Rykałą)

Mieczysław Juda
Spotykamy się w niezwykłych okolicznościach roku jubileuszowego. Chciałbym z Panem Profesorem porozmawiać o Akademii, a właściwie zadać jedno pytanie: jak w Pańskiej pamięci pokazuje się to, co było ze szkołą odkąd tylko Pan pamięta?
Jacek Rykała
Chciałem opowiedzieć, z mojego punktu widzenia, krotką historię szkoły, w której kontrapunktem będzie malarstwo. Dlaczego? Ponieważ jestem jedną z osób, których było tutaj bardzo dużo, a które, przychodząc do tej szkoły – de facto na wydział grafiki – były pewne, że chcą robić malarstwo. Jest takich osób naprawdę spora grupa, zresztą w zeszłym roku robiliśmy w Muzeum Śląskim wspólną wystawę [1]. Przyszedłem do szkoły w roku 1971 i już wówczas malarstwo miało swoją ważną pozycję. Istniały cztery pracownie malarstwa, których ranga była mocna w szkole. Liczono się z opinią pedagogów prowadzących malarstwo. Było to nie bez znaczenia dla nas – studentów, myślących o tym, żeby nie robić grafiki po studiach, tylko malować, ponieważ mieliśmy nad sobą rodzaj parasola ochronnego, opieki z ich strony. Już wtedy szkoła ta spełniała rolę mini akademii, gdzie nie wydział grafiki był kwestią podstawową, tylko wyższa uczelnia plastyczna, która umożliwia realizację młodym ludziom, zainteresowanym tymi formami wypowiedzi artystycznej. Szkołę tę kończyli nie tylko graficy projektowi lub warsztatowi, czy malarze, ale i rysownicy, czy też ludzie, którzy planowali pójść do szkoły filmowej, a również rzeźbiarze. Szkoła wychodziła naprzeciw ludziom, którzy nie mogli pojechać studiować w Warszawie, czy Krakowie. Pod tym względem nasza uczelnia była dobra, interesująca – panowała otwartość, ponieważ pedagodzy wychodzili z założenia, że po pierwsze nie wiadomo, co się będzie robić po studiach, po drugie (i ważniejsze), uważali, że uczelnia artystyczna powinna stwarzać możliwość realizacji tym młodym ludziom, którzy chcą się spełniać artystycznie, a dyscyplina jest sprawą drugorzędną. W tych kategoriach Katowice były, moim zdaniem, bardzo nowoczesną szkołą, nawet w stosunku do Krakowa, który przecież był naszą macierzystą uczelnią. Wracając do 1971 roku, umacnianie pozycji malarstwa, czy też budowanie wagi tego przedmiotu w relacjach z przedmiotami graficznymi na wydziale grafiki zaczęło się na początku lat 60. Wysuwam taką tezę w oparciu o nazwiska osób kończących w tym czasie szkołę, a będących później malarzami. W 1968 roku studia ukończyli Duda-Gracz [2], Waniek [3] – ludzie, którzy studiowali w latach 60. i zdecydowanie wybrali malarstwo. Wcześniej nie było takiej klarowności postaw, tzn. absolwenci - malarze robili nieraz również grafikę projektową, jak choćby wspaniały malarz Roman Nowotarski [4]. Gdzieś tam, w latach 60., zaczął się najbardziej interesujący mnie proces uwalniania się malarstwa z rożnych sytuacji podporządkowania grafice, parcie do usamodzielnienia kierunku malarstwa. Jakie były etapy tego procesu? O wyjściowej sytuacji już wspomniałem. Kolejną kwestią były dyplomy. Trzeba było wówczas robić dyplom z grafiki, takie były formalne wymogi. Pierwszą próbą wprowadzenia malarstwa w ten najważniejszy, końcowy etap, było pozwolenie na tzw. pokaz, czyli zaistnienie możliwości pokazania prac malarskich na dyplomie. Ja w ten sposób broniłem swojego dyplomu.
Mieczysław Juda
Jak były traktowane te pokazy?
Jacek Rykała
Czasami było to bardzo zabawne, ponieważ ja namalowałem 3 czy 4 wielkie obrazy, które miały wymiary 2x1 . metra, dyplom główny robiłem z książki, jako zresztą chyba pierwsza osoba w tej szkole, gdyż właśnie w tym czasie pracownię książki zaczął prowadzić prof. Stanisław Kluska [5].
Mieczysław Juda
Czyli Pan, jako znany malarz, jest projektantem książki?
Jacek Rykała
Tak. Robiłem „Opowieści niesamowite w prozie rosyjskiej”. Oprócz mnie, jeszcze Jurek Dobrzyniecki [6] zajął się książką. Plakat, który miał tu olbrzymie tradycje, nie odpowiadał mi. Nie mogłem się porozumieć z pedagogami, co nie znaczy, że nie robiłem dyplomu dodatkowego z plakatu właśnie. Pamiętam, że zrobiłem trzy straszne plakaty. Kiedy przyszła kolej na moją obronę, wnieśliśmy moje obrazy, ustawiliśmy na honorowym miejscu, a przewodniczący komisji zapytał: „Z czego pan robi dyplom?”. Odpowiedziałem, że z książki i plakatu, usłyszałem więc: „To proszę to przesunąć na bok”. I musiałem obrazy powiesić na ścianie bocznej.
Mieczysław Juda
Był to gest pokazujący bezpośrednio, co było ważne w szkole.
Jacek Rykała
Tak więc nie ulega wątpliwości, że walczyłem o tę niepodległość malarstwa. Tak było do 1981 roku.
Mieczysław Juda
Proszę powiedzieć jak wobec tego traktowany był ów pokaz malarski, który zaistniał jako przyczółek budowania obrony dyplomu z malarstwa. Czy formalnie do oceny brało się go pod uwagę?
Jacek Rykała
Tak. Nawet jeśli przewodniczący komisji był zagorzałym grafikiem (jak było w moim przypadku), komisja jednak składała się z ludzi światłych i otwartych na sztukę, a dyskusja koncentrowała się wokół tego, co według komisji było najbardziej interesujące w realizacjach. W moim przypadku książka chyba była niezła, a obrazy atakowały chociażby swoją wielkością, byłem wówczas młodym gniewnym, więc buńczucznie udzielałem odpowiedzi. Obrona toczyła się zatem wokół obrazów, co zresztą, jak pamiętam, spotykało się z gorącym odzewem zgromadzonych w sali studentów. Wielu z nich chciało iść w moje ślady, tzn. pokazywać malarstwo. Tendencje te zaowocowały w roku 1981, jeszcze przed stanem wojennym, kiedy tu w szkole się gotowało, gdy odbywały się niekończące się, kilkunastogodzinne zebrania, trwające do późna w nocy, na których wszystko było weryfikowane. Wtedy m.in. doprowadziliśmy do wprowadzenia malarstwa oficjalnie jako przedmiotu dodatkowego na dyplomie. To był drugi etap. Od tego momentu dyplomów dodatkowych z malarstwa powstało bardzo dużo.
Mieczysław Juda
A jednak od 1981 roku do oficjalnego powołania kierunku malarstwo mija przecież 20 lat.
Jacek Rykała
W roku 2001 nastąpiło usamodzielnienie szkoły i kierunek malarstwo powstał właściwie w sposób zupełnie naturalny, biorąc pod uwagę liczbę malarzy, dyplomantów naszej szkoły. Osób tych, funkcjonujących jako malarze, jest naprawdę dużo, ponad setka. Oczywiście są wśród nich ludzie mniej lub bardziej znani, jednak dla mnie wyznacznikiem jest to, że ktoś się malarstwem zajmuje, istnieje w nim taka potrzeba. Przy redagowaniu wydawnictwa „Dąbrówki 9” [7], przeprowadziliśmy ostrą selekcję i określiliśmy liczbę malarzy-absolwentów na co najmniej 70 osób.
Mieczysław Juda
W ten sposób malarstwo pojawiło się w uczelni jako samodzielny kierunek. Proszę powiedzieć jakie, z tej perspektywy, o której właśnie mówimy, momenty były najtrudniejsze i dla szkoły, i dla powstającego, wykluwającego się malarstwa?
Jacek Rykała
Zacznę może niechronologicznie. Był taki moment, tuż po usamodzielnieniu, gdzie mogło się coś stać, gdzie było dosyć niebezpiecznie. Generalnie na świecie, czyli również w Polsce panowała sytuacja, uznająca malarstwo od dobrych kilku lat za sztukę passe. Przeżywało ono wówczas trudny okres, ponieważ przez poprzednie 10 lat królowały instalacje i oficjalnie w prasie istniała teoria, że malarstwo to sztuka XIX wieku. Oczywiście nie wierzyli w to malarze, ani bardzo wielu bywalców wystaw, którzy potrzebowali kontaktu z obrazem. Również u nas w szkole istniały podobne tendencje, dostrzegalne na zebraniach senatu i innych spotkaniach, na których dyskutowało się o profilu szkoły. Brano pod uwagę fałszywą teorię, zakładającą, że malarstwo powinno się tak zmienić, aby „dostosować się do współczesności”. Groziło to redukcją procesu nauczania, który przez lata wypracowany, dawał i daje, moim zdaniem, bardzo dobre efekty i redukcją czasu, który byłby poświęcony temu przedmiotowi. Proponowano wprowadzenie w to miejsce nowych mediów. W ciągu kolejnych trzech, czy czterech lat, mogliśmy przekonać się, że była to teoria błędna. Widać to na przykładzie studentów, którzy po krótkich „wycieczkach” w inne rejony, wracają jednak do tych sposobów wypowiedzi, które są bardzo osobiste i nie wymagają zaangażowania technologii.
Mieczysław Juda
Sposób artykulacji przy użyciu obiegowych dzisiaj, a kiedyś nazywanych nowymi, technologii, czyli cała dygitalizacja życia nie spowodował odejścia od malarstwa. Czy można tutaj mówić o procesie, którego doświadczyła grafika, która bardzo bezpiecznie i owocnie przeszła etapy zachłystywania się nowymi technologiami i w rezultacie to, co dzisiaj uprawia się pod szyldem grafiki przy użyciu matrycy cyfrowej nie zagraża w niczym medium graficznemu?
Jacek Rykała
Uważam wręcz odwrotnie. Miejsce grafiki zajęła fotografia. Zaletą środowiska graficznego jest pewna spójność, wzajemna współpraca. Graficy lubią się, spotykają, popierają. Jest to wspaniałe. Nie ma tego u malarzy, a to właśnie między innymi powoduje, że grafika funkcjonuje jako rodzaj enklawy w bardzo pozytywnym rozumieniu tego słowa. Negatyw tej sytuacji jest taki, że ilość szkół, które kształcą projektantów, powoduje wysyp nieprawdopodobnej ilości artystów.
Mieczysław Juda
To jest właśnie pytanie, czy artystów? Zauważmy, że sytuacja ta jest być może dla malarstwa korzystna. Może ono przyglądać się temu jakie niebezpieczeństwa czyhają na siostrzaną dyscyplinę i może nie na własnych plecach przerabiać pewnego rodzaju ćwiczenia, związane z mierzeniem się z wyzwaniem, które przynosi nowa technologia, rzeczywistość, w której jesteśmy.
Jacek Rykała
Malarstwo jest w trochę uprzywilejowanej pozycji. To jest ręczna robota, czego już w przypadku druku cyfrowego nie można w ten sposób traktować. Trzeba posiadać pewne umiejętności, żeby coś zrobić, wszystko jedno, czy to będzie demonstracja, czy żmudna robota rzemieślnicza. Jest jeszcze inna rzecz, która nadaje wartość temu obszarowi w dzisiejszych czasach: mechaniczne technologie, które w ciągu paru sekund potrafi ą wydrukować obraz, powodują, że to, co powstaje w żmudny sposób, ręcznie, zaczyna nabierać wartości. I ten proces będzie się potęgował.
Mieczysław Juda
W całym tym trybie dowodowym jest jeden wątły moment, mianowicie: to, co można już poddać manipulacji cyfrowej uruchamia niezwykłe możliwości powrotu do kolejnej wersji, kroku, kontrolowania tego na wszystkich pośrednich etapach, natomiast niewątpliwie to coś samo nie powstaje. Jest to powinowactwo, którego się nie da porzucić.
Jacek Rykała
Jako pedagog, odczuwam tę sytuację. Od paru lat studenci projektują swoje obrazy nie w kajeciku, tylko robią to z komputera i w związku z tym obraz, który jest przebudowywany, doprowadzany do momentu, kiedy jest obrazem, posiada te wszystkie cechy, które zanegowałem w pewnym sensie, mówiąc o grafice. Istnieje tutaj niebezpieczeństwo, że nastąpi pewna mechanizacja procesu dochodzenia do obrazu. Myślę jednak, że fakt, iż jednak trzeba namalować obraz ręcznie, że jest to żmudna robota, powoduje, że osoby, które chcą szybkiego efektu, nie wytrzymują tego psychicznie.
Mieczysław Juda
Mówiliśmy do tej pory o zagrożeniach, wyzwaniach, które pojawiały się w historii szkoły w związku z budowaniem przestrzeni osobnego kierunku malarstwa, a także o tym, co przynosi teraźniejszość. Spróbujmy wobec tego dotknąć zjawiska z drugiej strony, wymienić jaśniejsze momenty, osiągnięcia. Określić to, co powodowało, że chciało się nadal budować malarstwo.
Jacek Rykała
Specyfiką tej szkoły było to, że każdy malarz był również grafikiem, czyli przeszedł pewną szkołę grafiki, wykonał ileś prac w obrębie grafiki warsztatowej, musiał zrealizować jakieś grafiki projektowe. W związku z tym typ malarstwa, który zaczął się tutaj wytwarzać był nieco inny niż np. w Krakowie, Warszawie, czy Poznaniu. Jeśli myślę o cechach charakterystycznych związanych z naszą szkołą, a dotyczących malarstwa, to na pewno graficzność formy, sposób myślenia, konkretność, przywiązanie do warsztatu są cechami, które zaczerpnęliśmy od grafików. Jesteśmy jednak dziećmi wydziału grafiki.
Mieczysław Juda
Jaka jest przyszłość przed ASP? Jakie życzenia?
Jacek Rykała
Jutro otwieramy wystawę kierunku malarstwa w Galerii Szyb Wilson [8]. 10 osób w 2 dużych halach. Dużo przestrzeni do wykorzystania. Kiedy patrzę na eksponowane prace, myślę, że dobrze się dzieje, ponieważ w tych młodych ludziach po pierwsze jest odwaga do realizacji, nieskrępowana tworzywem, możliwościami, nawet finansami (co jest w dużej mierze zaskakujące, ponieważ studenci najczęściej sami zarabiają na studia w Akademii). Po drugie – nie ma tam podobnych prac, podobnego sposobu myślenia. Mogą oni zatem budować swoją osobowość. A po trzecie – to już wynika z moich doświadczeń z pracy ze studentami – to jednak jest ciągła przygoda. Propozycje studentów, ich sposób myślenia dla mnie, który pracuję w tej szkole od 30 lat, to jest ciągła przygoda. Wiem obecnie, że do mojej pracowni na kolejny rok akademicki wpisało się 10 osób. Przyjdą zupełnie nowi młodzi ludzie, którzy chcą pracować i to mnie cieszy. Zaczynamy nowy etap, który trwa cztery lata, to jest naprawdę świetna przygoda. Oni chcą budować nową sztukę, jeśli można tak górnolotnie to nazwać.
Mieczysław Juda
Czyli najlepsze życzenia dla Akademii mówiłyby o dalszym przeżywaniu tej właśnie przygody?
Jacek Rykała
Tak, to jest podstawowa sprawa, żeby młodzi ludzie, przychodząc tutaj, wiedzieli o tym, że mogą się realizować artystycznie, że nie przychodzą tutaj tylko uczyć się zawodu. Po drugie, o czym się często zapomina, ważne jest, żeby czerpali przyjemność z czasu, który tutaj spędzają, żeby przychodzili do tej szkoły z przyjemnością.
Mieczysław Juda
Przyjemność i przygoda tworzą naprawdę rzadko spotykaną mieszankę i tego być może należałoby Akademii na dalsze 60 lat życzyć. Dziękuję bardzo za rozmowę.

Przypisy

  1. „Dąbrowki 9. Wokoł malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach”, Muzeum Śląskie, Katowice 2006
  2. Jerzy Duda-Gracz, (1941-2004), malarz, rysownik scenograf, pedagog związany z Akademią Sztuk Pięknych i Uniwersytetem Śląskim w Katowicach oraz Europejską Akademią Sztuk w Warszawie
  3. Henryk Waniek, artysta malarz, eseista, od wielu lat zamieszkały w Warszawie
  4. Roman Nowotarski, malarz, profesor, w latach 1974-2002 pedagog w katowickiej Filii ASP w Krakowie (od 2001 ASP w Katowicach)
  5. Stanisław Kluska, grafik, malarz, profesor, aktualnie kierownik Pracowni Druku Wklęsłego I w Katedrze Grafiki Warsztatowej
  6. Jerzy Dobrzyniecki, grafik, projektant, w latach 1976-1977 pedagog katowickiej Filii ASP w Krakowie
  7. „Dąbrowki 9. Wokoł malarstwa w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach”, Katowice 2006
  8. „Dyplomy 2007”, malarstwo katowickiej ASP, Galeria Szyb Wilson, Katowice

Jacek Rykała

Bannery

  • AGRAFA 2017

  • Międzynarodowe Triennale Rysunku

  • Triennale Grafiki Polskiej

  • Ksiazka Dobrze Zaprojektowana Konkurs

  • nowa asp

  • asp studia doktoranckie

  • asp tuba

  • Facebook ASP Katowice

  • Kurs przygotowawczy

  • akademia weekendowa

  • asp malarstwo FB

  • 05 asp wzornictwo

  • Facebook grafika warsztatowa

  • Agrafa

  • Agrafa

  • Design Silesia

  • Regionalna Strategia Innowacji

  • Innowacyjny Design Logomotywą Śląskiej Gospodarki

  • Logo BPSC

  • Katowice Airport

  • Międzynarodowe Triennale Grafiki Kraków 2012



  • Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury/Infrastruktura szkolnictwa artystycznego na podstawie umowy Nr 03581/14/FPK/DEK z dnia 20.05.2014r. uzyskała dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania: Zakup pierwszego wyposażenia do budynku dydaktyczno-badawczego i kulturalnego ASP w Katowicach

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury na podstawie umowy nr 04146/13/FPK/DEK z dnia 15.05.2013 roku uzyskała:

Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. Rozbudowa zaplecza technicznego pracowni kierunku wzornictwa ASP w Katowicach



Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury na podstawie umowy nr 00333/12/DEK z dnia 30.03.2012 roku uzyskała:

Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. OBRAZ I DŹWIĘK – Studio Sztuki Dźwiękowej (sound art studio)

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Edukacja kulturalna i diagnoza kultury na podstawie umowy nr 04960/12/DEK z dnia 19.04.2012 roku uzyskała:

Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. ALA MA PIÓRO - WARSZTATY TYPOGRAFICZNE

Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Promesa Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na podstawie umowy nr 01737/13/FPK/DFE z dnia 10.09.2013 roku uzyskała Dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania pn. „Budowa między ulicami Raciborską a Koszarową w Katowicach budynku dydaktyczno-badawczego i kulturalnego wraz z zagospodarowaniem terenu na otwarty park form przestrzennych”.


Akademia Sztuk Pięknych w Katowicach w ramach Programu Rozwój infrastruktury kultury/Infrastruktura szkolnictwa artystycznego na podstawie umowy Nr 03320/15/FPK/DEK z dnia 07.07.2015 roku uzyskała dofinansowanie ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego na realizację zadania: Zakup pierwszego wyposażenia do budynku dydaktyczno-badawczego i kulturalnego ASP w Katowicach – etap II

Formularz uwag

 Uwagi